Młody Fryderyk wraca ze słynnym zoologiem profesorem międzynarodowego kongresu przyrodników w Berlinie Feliksem Pawłem Jareckim z starym szlakiem przez Frankfurt, Cybinkę, Krosno, Sulechów, Kargową, Poznań, do Warszawy i zatrzymuje się na dłużej w Sulechowie. Dyliżans wymaga zmiany koni, a na wymianę zaprzęgu trzeba poczekać.
„Podróżni słysząc o konieczności dłuższego postoju, mieli odbyć krótką przechadzkę po starówce, wracając na spoczynek. Poczmistrz wiedząc już, że przyjmuje gości niezwykłych, zaopiekował się nimi szczególnie. Oto miał zaprosić do prywatnego domu przy ulicy Sukienniczej 13 (Handlowej), gdzie po obiedzie wprowadził do pokoiku z fortepianem, na którego widok młody pianista wyraźnie rozweselał. I usiadłszy na zydelku, zaczął spontanicznie grać, zapominając o wszystkim. A grał coraz odważniej, jak zahipnotyzowany, wprowadzając domowników i przypadkowych przechodniów w niebywały podziw. Wszyscy zatrzymywali się w pełnym zachwytu milczeniu, bowiem tak melodyjnie brzmiące tony dane im było w życiu słyszeć pierwszy raz. Ciekawskich przybywało, uliczny tłum gęstniał, a Chopin nadal namiętnie grał, wywołując powszechny zachwyt…” .
Słyszysz? Z otwartych okien dochodzą dźwięki fortepianu. To przecież utwór Fryderyka Chopina! Miasto jest wierne pamięci spotkania legendy Sulechowa z Wielkim Polakiem.