Talent, pasja i granica pokonywania samego siebie

Rozmowa z Aleksandrą Czechowicz-Woźniak – Wicedyrektorem Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie

Ewa Kotus: „Ściana Chwały” to najważniejsze miejsce w Muzeum Sportu i Turystyki, bo prezentuje plakiety upamiętniające wszystkie medale naszych olimpijczyków. Obserwuję ludzi, którzy po raz pierwszy zobaczyli tę ekspozycję. Z zachwytem podziwiają każdy medal świadomi, że to nagrody za zwycięstwa prawdziwe, okupione ogromnym wysiłkiem i wytrwałością. Tu nie mogło być mowy o udawaniu, lub losie szczęścia, który może akurat im sprzyjał. Ci sportowcy naprawdę pokonali samych siebie. A co Pani czuje, gdy zawieszacie następny złoty medal na „Ścianie Chwały”?

Aleksandra Czechowicz-Woźniak: To przede wszystkim ogromna duma i nie tylko ze złotych medali, bo z każdego… Faktycznie droga do sukcesu najczęściej jest okupiona ogromnym wysiłkiem i wyrzeczeniami, ale szczęście też tu ma znaczenie. Szczęście w znaczeniu okoliczności, które nie zależą od olimpijczyków, czyli na przykład tego, jak spisze się konkurencja.

Galeria medali olimpijskich
zdjęcie: Maciej Przybyszewski
Po Igrzyskach w Paryżu, w listopadzie 2024 r., medaliści pozują pod Ścianą Chwały
w oficjalnych strojach reprezentacyjnych Polski zaprojektowanych specjalnie z tej okazji.
Aleksandra Mirosław
zdjęcie: Paweł Oprządek, Muzeum Sportu i Turystyki
Aleksandra Kałucka
zdjęcie: Paweł Oprządek, Muzeum Sportu i Turystyki
Martyna Swatowska-Wenglarczyk
zdjęcie: Paweł Oprządek, Muzeum Sportu i Turystyki
Klaudia Zwolińska
zdjęcie: Paweł Oprządek, Muzeum Sportu i Turystyki
Mirosław Ziętarski, Dominik Czaja i Fabian Barański (czwórka podwójna wioślarska mężczyzn) oraz Aleksandra Kałucka (wspinaczka sportowa, wspinaczka na czas kobiet), Martyna Swatowska-Wenglarczyk (szpada drużynowa kobiet), Klaudia Zwolińska (kajakarstwo slalomowe, K-1)
zdjęcie: Paweł Oprządek, Muzeum Sportu i Turystyki

E.K.: Ale dzisiaj nie ma już medali olimpijskich za poezję, czy muzykę?

A.C.W.: Zgadza się – po 1948 roku medale za zwycięstwo podczas igrzysk w Olimpijskich Konkursach Sztuki przestały być wręczane. Konkursy zainicjował nie kto inny jak baron Pierre de Coubertin, czyli twórca nowożytnych igrzysk, a także człowiek zafascynowany epoką antyku, kiedy piękno ludzkiego ciała było tak samo istotne jak piękno duchowe wyrażane m.in. poprzez sztukę.

Jednak dopiero podczas V Letnich Igrzysk Olimpijskich, czyli w 1912 roku, udało mu się wprowadzić Konkursy Sztuki do programu zawodów. Prace o motywach sportowych oceniano w dziedzinach muzyki, architektury, rzeźby, malarstwa, grafiki, literatury… Mieliśmy swoje sukcesy – np. podczas Igrzysk w Amsterdamie w 1928 roku złoty medal w dziedzinie literatury zdobył Kazimierz Wierzyński, a w 1924 roku w jury paryskiego Konkursu Sztuki zasiedli m.in. Olga Boznańska, Karol Szymanowski. Po Igrzyskach w Paryżu w Polsce zaczęto organizować konkursy krajowe, które miały wyłonić prace zgłaszane na Konkursy Sztuki kolejnych Igrzysk. Wiele z nagrodzonych w Polsce dzieł można obejrzeć w Muzeum Sportu, kilka w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Krakowie.

W ostatnim roku Konkursów – 1948, czyli podczas XIV Letnich Igrzysk w Londynie, sięgnęliśmy po złoto w dziedzinie muzyki dzięki utworowi Zbigniewa Turskiego – „Symfonii Olimpijskiej”.

Ale nadszedł rok 1949, a wraz z nim decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o zniesieniu Konkursów.

Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie to jedna z najstarszych placówek muzealnych o profilu sportowym na świecie. Powstało na początku lat 50. XX wieku, od 2005 roku mieści się w Centrum Olimpijskim na warszawskim Żoliborzu. Ze względu na swoje zasługi należy do prestiżowego grona Olympic Museums Network skupiającego jedynie 22 instytucje z całego świata.
zdjęcie: Archiwum Muzeum Sportu i Turystyki w Waszawie

E.K.: Wszystkie ekspozycje i w ogóle atmosfera Muzeum Sportu i Turystyki mobilizuje zarówno w temacie sportu, jak i turystyki. Obie dziedziny wymagają koncentracji, odwagi, dobrych decyzji i panowania nad własnym życiem. Dzisiejszy turysta jest przecież coraz bardziej ambitny, stara się żyć zgodnie z prawami natury, chce żyć zdrowo, wyznacza sobie ciekawe cele do pokonania.

A.C.W.: Dziś mamy o wiele lepsze możliwości podróżowania po świecie niż wcześniej, podobnie jest z kwestią sprzętu czy informacji potrzebnych do przygotowań. Jednak nadal szukamy tak samo wyzwań lub po prostu dobrej przygody…

E.K.: Muzeum Sportu i Turystyki jest organizatorem Festiwalu im. Wandy Rutkiewicz. Zawsze wybieram sobie trudny film, który bardzo długo pozostaje w mojej pamięci z pytaniem właściwie bez odpowiedzi – Jaka jest granica próby pokonywania samego siebie? W tym roku był to film „The last Mountain”, w reżyserii Chrisa Terrilla, o Alison Hargreaves (1962–1995), wspinaczce wysokogórskiej, uważanej za jedną z najlepszych alpinistek świata. W 1995 roku jako pierwsza kobieta w historii zdobyła Mount Everest solo, bez wspomagania tlenu i bez wsparcia Szerpów. Trzy miesiące po sukcesie na Everest, w sierpniu 1995 r., próbując zdobyć K2 – drugi co do wysokości szczyt świata – zginęła podczas zejścia w burzy. Miała tylko 33 lata i była matką dwójki dzieci – syna Toma i córki Kate. Dzieci były jeszcze małe i nawet do końca nie rozumiały tej tragedii. Ale wydawało się, że gdy będą coraz starsze, zaczną uświadamiać sobie, że pasja mamy nie miała sensu.

Piękny kadr z filmu – mała Kate i pakistański przewodnik podczas wyprawy symbolicznego pożegnania się z mamą w górach Karakorum, gdzie Alison Hargreaves zginęła zdobywając szczyt K2
zdjęcie: Festiwal Wandy Rutkiewicz
Kadr z filmu „The last Mountain”
zdjęcie: Festiwal Wandy Rutkiewicz

Tymczasem jej syn Tom Ballard (1989–2019) również został wybitnym wspinaczem. W 2015 r. jako pierwszy człowiek samotnie pokonał sześć największych północnych ścian Alp w jednym sezonie zimowym. Ale i on swoją pasję przypłacił życiem, bo w 2019 r. zginął podczas próby wspinaczki na Nanga Parbat, ósmy co do wysokości szczyt świata w Pakistanie.

Chris Terrill podczas spotkania z uczestnikami 32 Festiwalu im. Wandy Rutkiewicz
zdjęcie: Ewa Kotus
Piękne wspomnienia – Chris Terrill z małą Kate – córką Alison Hargreaves – kadr z filmu „The last Mountain”
zdjęcie: Festiwal Wandy Rutkiewicz

A.C.W.: Piękny, choć trudny film „The last Mountain” zdobył pierwszą nagrodę na 32 Festiwalu im. Wandy Rutkiewicz. Cieszymy się, że udało nam się zaprosić reżysera filmu Chrisa Terrilla, tak bardzo zaprzyjaźnionego z rodziną Ballardów. Wiedzieliśmy, że goście będą chcieli się z nim spotkać. I rzeczywiście, pomimo tego, że był to weekend i poranna godzina projekcji filmu, liczni goście przybyli na spotkanie, aby porozmawiać o Alison Hargreaves, dowiedzieć się jaka ona była naprawdę… Jej syn Tom był bardzo dumny, że mama nawet będąc z nim w ciąży nie rezygnowała z trudnych wspinaczek, cieszył się, że tę pasję odziedziczył w genach. Nikt nie mógł przypuszczać, że i on zginie. Próbowaliśmy zrozumieć pewne decyzje, które często wydają się bardzo niezrozumiałe. Ale mieliśmy do nich szacunek.

E.K. Uroczysta Gala Jubileuszowej 20-tej edycji Festiwalu FilmAT – międzynarodowego Festiwalu Filmów Turystycznych, Dokumentów Telewizyjnych i Filmów Korporacyjnych odbędzie się w marcu. Jest to okres szczególny dla Polski, bowiem XIX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina otworzył obchody 100-lecia Konkursu Chopinowskiego, które przypadają w roku 2027.

Warto tutaj podkreślić, że Konkurs został powołany do życia przez profesora Jerzego Żurawlewa, który mocno podkreślał ochronę właściwej stylistyki wykonawstwa muzyki Chopina. I tak zrodził się konkurs o najwyższym światowym prestiżu, który wyłonił największe talenty pianistyczne z najdalszych zakątków świata, a zwycięzcom dał najwyższą rangę w świecie muzyki.

A.C.W.: Z przyjemnością dołączymy do popularyzatorów mazowieckiej turystyki śladami wielkiego Fryderyka Chopina, a Gala Festiwalu będzie do tego wspaniałą okazją..

Pomnik Fryderyka Chopina w Łazienkach Królewskich w Warszawie, gdzie każdego roku – od maja do września – odbywają się koncerty w wykonaniu najlepszych pianistów; koncerty szczególne, bo może w nich uczestniczyć każdy, bez biletów i bez specjalnych zaproszeń…
zdjęcie: Paweł Czarnecki

E.K. Jubileuszowa edycja działa tradycyjnie w trzech tematach: filmów turystycznych, korporacyjnych oraz dokumentów telewizyjnych i wszystkie tematy otworzyliśmy dla Fryderyka Chopina i Jego muzyki. Muzeum jest współorganizatorem Festiwalu, a Pani zasiada w międzynarodowym jury. Jak Pani ocenia tegoroczne filmy?

A.C.W.: Są bardzo różnorodne i ciekawe… Wiele z nich zrealizowano na podstawie oryginalnych pomysłów, użyto interesujących technik prezentacji. To obraz tego, czym dziś żyje świat – zarówno problemów, jak i rozwiązań.

E.K. Podczas tej edycji Festiwalu chcemy wręczyć dodatkowe statuetki z popiersiem Fryderyka Chopina, podobnie jak Statuetki Turysty i Tourist Owl, autorstwa znanego artysty Jacka Podlasińskiego. Będą nagrodą dla dobrze zrobionych filmów o Fryderyku Chopinie, sile Jego muzyki, Konkursie Chopinowskim oraz dla instytucji, które mocno uczestniczą w sławieniu Fryderyka Chopina, jego muzyki i turystyki Chopinowskiej. Oraz oczywiście dla jury. Dziękuję za rozmowę.

Nagrodami jubileuszowej edycji Festiwalu FilmAT będą tradycyjne statuetki dużego i małego turysty oraz statuetka Tourist Owl od International Tourfilm Academy. A jak wyglada statuetka z popiersiem Fryderyka Chopina? To prawdziwa niespodzianka!
Dopełnieniem jubileuszowej ceremonii będą, zgodnie z wieloletnią tradycją, dyplomy laureackie ozdobione motylami z bogatej kolekcji Ewy Kotus, podkreślające nie tylko artystyczny, lecz także ekologiczny i humanistyczny wymiar Festiwalu.
zdjęcie: Archiwum Festiwalu FilmAT
Talent, pasja i granica pokonywania samego siebie